Aleksandra Sztorc

Boże przedszkole

w niewiedzy powołane do życia
zaistniały na wieczność

stłumiony płacz w zarodku
zamarł  na zawsze

niezaczerpnięty pierwszy oddech
zduszony w matczynych objęciach
nienarodzonych dzieci Boga

słowo nie na niedzielę

Niezręczna ta godzina.
Próżno czekam na dobre słowo,
takie wyważone, wybrane, niedzielne i słodkie.

W półsłowie szukam
tego czegoś, co między wierszami bywa.

No i znajduję.
A jakże.
Ciężkie i zamierzone,
jak palec co pod młotek
sam się pcha.

Takie umyślne, wystrugane na ostro,
jak kij do kiełbasy – słowa.
Ach, nadziewam się na nie,
przypadkiem,
od niechcenia.

I już wystarczy nam rozmów na dziś.
Pokłuci kładziemy się spać.

nie prześpię się z tą myślą

miękko stawiam bose stopy
przy chłodnej ścianie

przepuszczam myśl by mogła pierwsza
wyrzygać świat

docieram do niej
i topię w gorzkiej ślinie

chyba coś poszło nie tak
bo nadal ją słyszę

w ciszy flanelowej
wróciła do łóżka

naga i mokra zaczekam do świtu
niech zaśnie tam sama

wszyscy kłamią

w ułamku chwili łamie się czas
siedzimy w nowych fotelach
i grzejemy miejsce dla nowego ja

niech spadnie niebo
wzniesie się morze
poudawajmy jeszcze trochę

mamy czas na kłamstwo
miejsce na stare łóżko
później będziemy jak z marzeń

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s