Bezdomny

Słodki, błogi sen brutalnie przerwał kobiecy okrzyk.
    Paweł podniósł powieki, na których zalegał jeszcze wczorajszy wieczór. Te okazały się jednak zbyt ciężkie i natychmiast zamknęły się, coś jednak nie dawało mu spokoju. Nad uchem słyszał czyjąś energiczną i wrogą, jak mu się wydawało, mowę. Uznał to za resztki sennych majaków, mimo wszystko spróbował jeszcze raz otworzyć oczy. Jasne światło poranka wkradało się nieśmiało przez okno, spotykając szare nieco zakurzone firanki tworzyło na ścianach regularne wzorki. Zapowiadał się ciepły dzień. W powietrzu unosił się swąd przetrawionego alkoholu i brudnych stóp, a uszy wciąż odbierały to samo denerwujące, świdrujące umysł trajkotanie.
    – Co to ma znaczyć? Ja po policję zadzwonię!
    Paweł odwrócił się z boku na plecy, poczuł w głowie przeszywające ukłucie. To go nieco otrzeźwiło. Szybkim ruchem zasłonił sobie oczy, chroniąc je przed światłem, licząc, że choć trochę uśmierzy to ból. Poczuł wtedy wyraźną opuchliznę kości policzkowej pod lewym okiem. Sztywność karku ledwo pozwalała wykonywać najmniejszy ruch. Po chwili odważył się odsłonić twarz. Spojrzał na tę, która wydawała z siebie przed chwilą cienki, melodyjny głosik, grożąc telefonem na policję. Miała białą sukienkę odsłaniającą do połowy jędrne, blade uda, skromne piersi osłaniał dekolt z rzędu tych, które można by nazwać przyzwoitymi. Na małych stópkach sandałki, spod kapelusza z szerokim rondem mieniły się krótkie blond włosy, na nieco krzywym, zadartym nosku okulary. Jej brwi ściągnęły się w nienawistny sposób, a jej oczy o nieokreślonym kolorze patrzące na niego ciskały w jego stronę pioruny. Te oczy zdradzały mu, że nie miała jeszcze w swoim życiu prawdziwego mężczyzny.
    Na ten widok uśmiechnął się. Nie zwracał uwagi na to co mówi do niego dziewczyna, wiedział, co miał robić. Uderzył z pełną premedytacją leżącego obok kumpla i od razu poczuł, że sam pożałuje tak gwałtownego ruchu. Żołądek nie wytrzymał, Paweł przechylił się na bok i zwrócił wczorajszy wieczór na drewnianą, malowaną ciemnobrązową farbą podłogę. Wymiociny oblały jego prawy rękaw i spływały na dół, ozdabiając schody, poręcze oraz podłogę klatki. Zauważył w tej chwili, że noc spędził na najwyższym piętrze jakiejś kamienicy, lecz nie pamiętał, jak się tu dostał. Nie pamiętał też o której godzinie. Brudnym rękawem zaczął skrzętnie wycierać podłogę, przez co znaczna część spadła na niższe piętra.
    – O kurwa mać… – wydukała kobieta, której samej zbierało się na wymioty po tym, co zobaczyła.
    Rozśmieszyło to Pawła. Te słowa tak mocno kontrastowały z urodą dziewczyny, która stała teraz z oburzeniem w progu swojego mieszkania. Uważał to za pewnego rodzaju absurd, taka kobieta rzucająca mięsem jak rasowy budowlaniec. Zauważył, że jego kolega już wstał i niepewnie trzymając się na nogach, ruszył w stronę schodów, nie patrząc nawet na tą, która przerwała mu słodką drzemkę. Minął ją bez słowa, mętnymi oczyma utkwionymi w nieokreśloną przestrzeń, jakby wyszukiwał w niej czegoś, czego nie miał już szans ujrzeć. Rozległy się miarowe uderzenia o kolejne stopnie drewnianych schodów. Paweł też postanowił wstać. Nie oderwał od niej wzroku, póki tylko mógł patrzył wprost w jej obrzydzone oblicze. Niespiesznie i nie do końca pewnie zrobił pierwszy krok, a gdy mijał niziutką blondyneczkę, zauważył na jej nosku ledwo widoczne piegi, które jeszcze bardziej dodawały jej uroku. Poczuł słodki zapach tanich perfum. Zaczął schodzić po schodach. Wtedy kobieta ruszyła za nim, a facet znów uśmiechnął się w duchu. „Odważna”, pomyślał. Wyjął z kieszeni papierosa i zapalniczkę, i nie zatrzymując się, odpalił go.
    Nie czuł wstydu. To jest coś, czego już dawno się oduczył. Tak było łatwiej. Dlatego teraz bez wstydu zaciągał się znalezionym wczoraj papierosem i strzepywał z niego popiół na kamieniczne schody. Nie zaprzątał sobie głowy wstydem, bo wiedział, że trzeba myśleć o czym innym – jak przetrwać dzień. Na każdym z niższych pięter czuć było inne zapachy, na jednym z nich, mimo wyraźnego smrodu skręcanych papierosów, wyczuł przygotowywany obiad, prawdopodobnie kotlety mielone. I zaczął się zastanawiać, od jak dawna nie jadł normalnego obiadu. Słyszał za sobą delikatne stąpnięcia młodej kobiety, która niczym strażnik odprowadza go do samych drzwi. Sama chce ich dopilnować, poczuć władzę nad dwoma mężczyznami, ona, ta mała, krucha dziewczynka. A przecież w każdej chwili on mógłby się odwrócić. Mógłby złapać ją, powalić na ziemię, zedrzeć sukienkę, rozszarpać koronkowe majteczki i wziąć ją jak swoją. I co by za to dostał? Dach nad głową, gdzie strażnik nie wypędzałby go na znienawidzoną otwartą przestrzeń, a wpychał do ciasnej klatki, gdzie spędziłby resztę życia. Ale przynajmniej jeszcze raz spróbowałby ciała kobiety, jeszcze ten jeden ostatni raz mógłby w pełni dać upust swojemu pożądaniu. Mieć satysfakcję bycia jej pierwszym prawdziwym mężczyzną. A gdy wyjdzie tam, przed kamienicę, raz na zawsze straci okazję. Tam czeka go udar od słonecznej spiekoty, kolejne lima pod oczami, walka o przedłużenie swojej marnej egzystencji.
    Na zewnątrz wściekłe słońce wypalało resztki myśli, oślepiało i goniło w cień. Kobieta wyszła z nimi z kamienicy, pozostawiając ich stojących i zastanawiających się nad swoim własnym losem. Sama poszła w stronę Rynku Staromiejskiego. Zwiewna sukienka dobrze przylegała do ciała, podkreślała krągłe biodra właścicielki poruszające się w wyzywający sposób. Pożałował, że się nie odważył, że nie przygniótł jej swoim ciężarem i wziął tego, co miał na wyciągnięcie ręki. Czy na pewno wyzbył się już resztek wstydu? Gdy zniknęła za rogiem najbliższej bocznej uliczki, Paweł spojrzał jeszcze raz na miejsce, w którym jeszcze przed chwilą nocowali. Z góry spozierał na niego rycerz, dzierżąc miecz w jednej, tarczę w drugiej dłoni.
    – To samo oceniające spojrzenie – powiedział Paweł ochrypłym głosem i z uśmiechem na twarzy.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s